Home Page Slider

  • sp42zaprasza
  • 4
  • 7
  • klasa IV

James Barrie, PRZYGODY PIOTRUSIA PANA

Martyna Świsłocka, Publiczne Gimnazjum nr 16 w Białymstoku

Moją ulubiona książką jest powieść Jamesa Barrie pt. „Przygody Piotrusia Pana”. Z początku może wydawać się, że to dzieło poświęcone jest wyłącznie najmłodszym czytelnikom, jednak to tylko pozory.
Książka opowiada o chłopcu, który nie chciał dorosnąć. Pewnej nocy odwiedził małą Wandy i jej rodzeństwo, a później, wraz ze swoją przyjaciółką – Drobinką, unieśli się w powietrze i z pomocą wróżek polecieli prosto do Nibylandii. Tam spotkało ich wiele przygód. Dzieci przyjemnie spędzały czas w towarzystwie Piotrusia, jednak zaczynały już tęsknić za domem, za rodziną. Chłopiec nie chciał rozstać się ze swoimi nowymi przyjaciółmi. Polubił Wandy, wszyscy mieszkańcy Nibylandii zaczęli traktować ją jak matkę. Piotruś bał się, że dziewczynka dorośnie, co też stało się, gdy w końcu wraz z rodzeństwem opuściła krainę. Mimo to, nigdy nie zapomniała przyjaciela, który później odwiedzał jej dzieci.
Naprawdę warto sięgnąć po tę książkę, gdyż uświadamia nam pewne wartości, jak fakt, że wszyscy do końca życia, w pewnym stopniu pozostajemy dziećmi.

Suzanne Collins, IGRZYSKA ŚMIERCI

Patrycja Chojnowska, Publiczne Gimnazjum nr 16 w Białymstoku

Niedawno przeczytałam powieść Suzanne Collins pt. "Igrzyska śmierci”. Została ona wydana po raz pierwszy w Stanach Zjednoczonych w r. 2008, w Polsce ukazała się rok później. Jest to pierwsza część trylogii. Pozostałe noszą tytuły: "W pierścieniu ognia” oraz "Kosogłos” i wydane zostały (zarówno w USA, jak i u nas) w latach 2009, 2010. O lekturze tej dowiedziałam się przypadkowo, gdy koleżanka zaproponowała mi wyjście do kina na premierę adaptacji drugiej części tej serii. Chociaż wiem, że nie było to rozsądne, bo powinnam najpierw przeczytać powieści, a później obejrzeć filmy, które powstały na ich podstawie, jednak zaryzykowałam. Nie żałowałam tej decyzji. Świat filmu i jego bohaterka tak mnie wciągnęły, że postanowiłam przeczytać "Igrzyska śmierci” (i ich kontynuacje). To utwór z gatunku science fiction, za którym nie przepadam. Ale cóż, czasami warto przeczytać coś nowego. Akcja książki rozgrywa się w przyszłości, w państwie, które powstało na obszarze zniszczonych różnymi kataklizmami Stanów Zjednoczonych, a nazywa się Panem. Jego stolicą jest Kapitol, a cały kraj został podzielony na trzynaście dystryktów, których mieszkańcy specjalizują się w wydobyciu i produkcji określonych dóbr. Panemczycy 74 lata wcześniej zbuntowali się przeciwko despotycznej władzy w czasie tzw. Mrocznych Dni, co doprowadziło do wojny domowej. W jej wyniku prezydent Snow stojący na czele państwa totalitarnego rozkazał zniszczenie Trzynastego Dystryktu i jego mieszkańców. Aby zastraszyć pozostałych rodaków, ustanowił coroczne Igrzyska Głodowe. Są to zawody, w których obowiązkowo muszą wziąć udział dziewczyna i chłopak w wieku od 12 do 16 lat z każdego dystryktu. Ich wybór odbywa się drogą losowania. Para wyrusza luksusowym pociągiem do stolicy, jest specjalnie przygotowywana do odpowiedniej prezentacji, a później ( wraz z przedstawicielami innych dystryktów) zamykana na arenie i zmuszona do walki na śmierć i życie. Zwycięzca może być tylko jeden. Otrzymuje on od państwa wysoką pensję i luksusowy dom w swoim dystrykcie w tzw. Wiosce Zwycięzców. Główną bohaterką powieści jest szesnastoletnia Katniss Everdeen z Dwunastego Dystryktu, jednego z najbiedniejszych w Panem – górniczego. Mieszka wraz z matką i o cztery lata młodszą siostrą Primrose w ubogim domu. Ojciec, główny żywiciel rodziny zginął w wypadku w kopalni. Kobiety umarłyby z głodu, gdyby nie umiejętność polowania, jakiej tato nauczył przed śmiercią starszą córkę. Katniss poluje wraz z osiemnastoletnim Galem Hawthornem w lesie poza terenem dystryktu, a następnie wymienia zdobycz na potrzebne jej produkty. Jest to zajęcie nielegalne, zagrożone karą śmierci. Młodzi zaprzyjaźniają się ze sobą i wspierają wzajemnie. Zaczynają też (zwłaszcza Gale) myśleć o wspólnej przyszłości i ucieczce z Panem. Plany ich krzyżuje losowanie do udziału w kolejnych Igrzyskach Głodowych. Gdy zostaje wylosowana Primrose, siostra zgłasza się za nią na ochotnika. Drugim zawodnikiem – trybutem reprezentującym dystrykt zostaje jej rówieśnik, syn piekarza – Peeta Meellark. Oboje zostają zabrani do Kapitolu. Towarzyszy im mentor, jedyny dotychczasowy zwycięzca igrzysk z Dwunastego Dystryktu – Haymitch Abernathy. Na miejscu zajmuje się nimi ekipa stylistów, która przygotowuje trybutów do prezentacji i na arenę. Całość jest non stop transmitowana przez telewizję na całe Panem. W czasie prezentacji Peeta wyznaje przed kamerami, że jest zakochany w Katniss. Oboje postanawiają udawać uczucie, by zyskać większą popularność i wsparcie sponsorów. Igrzyska rozpoczynają się i kończą przy Rogu Obfitości. W walce ginie dwudziestu dwóch trybutów. Pozostają tylko reprezentanci Dwunastego Dystryktu, którzy wspierają się wzajemnie, władze obiecały bowiem, że darują życie dwojgu zawodnikom, jeżeli będą z tego samego dystryktu. Gdy jednak zginął 22. trybut, Kapitol zmienił zdanie i wycofał obietnicę. Ranny Peeta prosi, by dziewczyna go zabiła, lecz Katniss się nie zgadza. Daje mu trujące jagody, przez które wcześniej zginęła inna trybutka, proponuje, by razem je zjedli. W ostatniej chwili organizatorzy igrzysk ogłaszają ich oboje zwycięzcami. Igrzyska Głodowe muszą mieć zwycięzcę. Okazuje się, że swoim zachowaniem młoda para naraziła się na gniew prezydenta Panem. Jeżeli chce uniknąć kłopotów, musi nadal udawać zakochanych. Peeta załamuje się, bo on wcale nie udawał. "Igrzyska Śmierci” kończą się powrotem głównych bohaterów do rodzinnego dystryktu. Książka (podobnie jak film) wciąga głównie dzięki kreacji głównej bohaterki – Katniss. W żadnej z przeczytanych do tej pory pozycji nie spotkałam się z taką postacią dziewczyny. Jest bardzo odpowiedzialna. Gdy ojciec ginie w kopalni, matka załamuje się. Ona, mimo że jest dzieckiem, zachowuje się jak dorosła i przejmuje obowiązki głowy rodziny. Wie, że nie ma wyjścia, gdy nie przejmie inicjatywy – z głodu zginą wszystkie trzy. Ma żal do matki, bo to przecież rodzic powinien troszczyć się o dziecko, a nie odwrotnie. Ponad własne życie kocha małą Prim i dosłownie daruje jej życie, narażając swoje na śmierć w igrzyskach. Jest samotna w swoim działaniu ponad siły, jednak się nie załamuje. Dzieje się tak w dużej mierze dzięki Galemu. Zbliża ich do siebie podobna sytuacja życiowa, umiejętności i marzenia. Ojcowie obojga zginęli w tej samej katastrofie, oboje są jedynymi żywicielami rodzin, polują. Katniss pozbawiona jest egoizmu, bardzo ludzka. Tę ludzką twarz zachowuje także na arenie. Zabija, gdy musi, aby przeżyć. Nie jest okrutna, jak inni trybuci. Troszczy się o inną zawodniczkę – Rue, jak o własną siostrę. Jej śmierć opłakuje jak utratę Prim.
W ciekawy sposób został też w utworze przedstawiony wątek dotyczący miłości Peety do Katniss. Chłopak nie jest ani piękny, ani odważny. Właściwie na początku – nijaki. Czytelnik cały czas kibicuje związkowi głównej bohaterki z Galem. Jednak wraz z rozwojem akcji, gdy bliżej poznajemy syna piekarza, zyskuje on naszą sympatię. Czym? Otóż swoją szczerością, bezpośredniością, poświęceniem. Okazuje się bowiem, że od dzieciństwa kocha dziewczynę. Gdy miał pięć lat, podarował jej dwa chleby, które uratowały ją od śmierci głodowej. Teraz też ją ratuje. Kocha ją szczerze, bezinteresownie i bezgranicznie. Chce ją chronić i dla niej poświęcić życie. Która czytelniczka nie chciałaby mieć tak oddanego wielbiciela?
Innym bohaterem, też zasługującym na uwagą, jest Haymitch, jedyny dotychczasowy zwycięzca Głodowych Igrzysk z Dwunastego Dystryktu. Autorka na podstawie tej postaci pokazuje, jak nisko może upaść człowiek pod wpływem nałogu. Okazuje się bowiem, że życie w luksusie to za mało, by być szczęśliwym. Abernathy nie może bowiem uporać się ze swoimi wspomnieniami dotyczącymi pobytu na arenie. Ten zdawałoby się przegrany człowiek jednak potrafi podnieść się z upadku, gdy uświadamia sobie, że od niego zależy życie jego podopiecznych. Staje na wysokości zadania i doskonale wywiązuje się z obowiązku mentora.
W książce spotykamy jeszcze wiele innych ciekawych postaci, których charaktery, zachowanie, bardzo przypominają nam współcześnie żyjących naszych znajomych lub ludzi, których znamy z telewizji. Weźmy dla przykładu Effie, kobietę, dla której liczy się to, co zewnętrzne, przede wszystkim dobry wygląd, prezencja, nie to, co jest w środku.
Głodowe Igrzyska to nic innego, jak popularne od dawna reality show. Może tylko bardziej okrutne. Całe szczęście jeszcze w naszej tv nie żądają, by uczestnicy takich programów zabijali się wzajemnie. Oprócz tego wszystko się zgadza. Trzeba walczyć wszelkimi sposobami o względy widzów, a przy tym dobrze się prezentować i uśmiechać, by zyskać popularność, by program miał większą oglądalność. Po jego zakończeniu zwycięzcę także czeka nagroda, może jeszcze większa niż w powieści – wywiady, pierwsze strony gazet, propozycje ról filmowych, reklamy, itp. Nieważne, kim on jest, ważne, że umiał się sprzedać.
A sam Kapitol i jego prezydent? Czy nie przypomina nam to polityki współczesnych despotów, władców, którzy uważają się za równych bogom (patrz prezydent Rosji) i nic nie robią sobie z moralności, z umów międzynarodowych. Decydują o życiu milionów Bogu ducha winnych osób. Kto już raz jest u władzy, ten nie chce ustąpić, nie chce z niej zrezygnować! Prezydent Snow zachowuje się podobnie, ale nie jest w tym odosobniony. To zimny kalkulator, któremu nikt nie ma prawa się sprzeciwić, bo gorzko za to zapłaci. Mieszkańcy Kapitolu, są wybrańcami losu. Zamożni, wystrojeni, nie martwią się o życie swoich dzieci, cieszą się i bawią. Głodowe Igrzyska są dla nich ważną rozrywką w monotonnym, dobrym życiu. Trochę przypominają mi ludzi, których los (na razie) oszczędził, cały czas im sprzyja. Wtedy zapomina się o tym, co najważniejsze – o przykazaniu miłości bliźniego, ludzi opanowuje znieczulica. Kapitolończycy traktują trybutów, jak gwiazdy filmowe, a ich walkę na śmierć i życie – jak występ w filmie sensacji. Ludzie żyjący w dobrobycie zapominają o współczuciu, o tym, że nic nie trwa wiecznie, a ich los może się odmienić.
Co jeszcze decyduje o popularności książki? Na pewno wiele elementów. Nie sposób ich wszystkich wymienić. Jednym z nich jest to, że tekst łatwo się czyta. Narratorem utworu jest główna bohaterka. Poznajemy świat z jej perspektywy. Mówi ona językiem prostym, łatwym do zrozumienia. Akcja biegnie szybko, często towarzyszą jej niespodziewane zwroty, co sprawia, że czytanie nie nuży. Ponadto autorka nie stosuje drastycznych opisów śmierci, co jest plusem. Stwarza świat fikcyjny, lecz podobny do rzeczywistego. Młody czytelnik, do którego książka jest adresowana, czytając, uświadamia sobie, że dobry wygląd (operacje plastyczne), przemoc i tzw. "zaistnienie” w mass mediach (także na Facebook'u) poprzez skandale i za wszelką cenę – nie są wartościami, do których należy dążyć. Liczy się bowiem co innego: miłość, dobroć, moralność, mądrość, rodzina, czyli wartości ponadczasowe. Przemoc, mord i wojna niszczą człowieka od środka, nie pozwalają zapomnieć.
Zachęcam wszystkich do przeczytania " Igrzysk śmierci”. To lektura nie tylko dla miłośników science fiction.

John Ronald Reuel Tolkien, HOBBIT - CZYLI TAM I Z POWROTEM

Martyna Świsłocka, Publiczne Gimnazjum nr 16 w Białymstoku

Niedawno przeczytałam bardzo ciekawą książkę J.R.R. Tolkiena - ,,Hobbit, czyli tam i z powrotem”. Głównym bohaterem jest Bilbo Baggins. Pochodził on z zamożnej rodziny. Hobbit ten był niskiego wzrostu, miał wypięty brzuch. Nie nosił butów, gdyż jego stopy pokryte były twardą skórą i porośnięte gęstym, kręconym włosem, tak jak głowa. Bilbo wiódł spokojne życie w swoim zadbanym i schludnym domku … do momentu aż odwiedził go czarodziej Gandalf. Siwobrody mężczyzna chciał namówić hobbita do udziału w podróży, która miała na celu odzyskanie skradzionych przez smoka Smauga klejnotów i uwolnienie krainy od tego niebezpiecznego stworzenia. Hobbit długo nie zgadzał się na tą wyprawę, ale krasnoludy zmusiły go do tego. Wkrótce wszyscy wyruszyli na Samotną Górę do krainy spustoszonej przez Smauga. Napotykali na wiele trudności i przeżywali często niebezpieczne przygody. Pewnego razu Bilbo oddalił się od reszty grupy i znalazł się w jaskini, w której spotkał małego stworka o imieniu Gollum. Istota ta była bardzo przywiązana do pierścienia, który miał niezwykłą moc. Każdy, kto nałoży go sobie na palec stawał się niewidzialnym. Kiedy stworek zgubił swój skarb wpadł w panikę, nie wiedział, że znalazł go Bilbo. Od tego czasu pierścień ułatwiał mu wędrówkę. Podróż zakończyła się pomyślnie, udało się dobrze wypełnić misję i szczęśliwie powrócić do domu. Bardzo podobała mi się ta książka, ponieważ zawiera wartką akcję i ciekawą treść. Momentami trzymała w napięciu. Przeniosła mnie do krainy hobbita, krasnoludów i innych fikcyjnych istot. Zachęcam wszystkich do lektury, naprawdę warto.

Anne Ursu, ZŁODZIEJE CIENI

Daniel Demczuk, Publiczne Gimnazjum nr 16 w Białymstoku

Dziwna choroba, na którą nagle zapada mnóstwo dzieci, wydaje się być urywkiem ze scenariusza filmu katastroficznego. Jednak książka fantasy „Złodzieje cieni” Anne Ursu jest bardziej przygodą, którą może poznać każdy, kto lubi mitologią grecką, tajemnicę i nie tylko. Charlotte Mielswetski jest rudowłosą uczennicą jednego ze zwyczajnych amerykańskich szkół. Dotąd spokojne życie dziewczyny, zmienia się, gdy nagle spotyka małego kotka, który „uparł się”, aby z nią zamieszkać, przyjeżdża jej kuzyn Zee oraz nauczyciel historii, pan Metos, zaczyna częściej poruszać temat mitologii greckiej. Choroba wielu dzieci – kolegów i przyjaciółki głównej bohaterki zmusza ją do znalezienia odpowiedzi, a co za tym idzie- wejścia w tajemniczy świat Hadesu. Książka wciąga nas w inny – nierealny świat, z którego ciężko jest wyjść. Przyjaźń, walka, tyrania władzy, magia i wszechobecna tajemnica są tematami, które czynią książkę ciekawą i zachęcającą do przeczytania. Autorka upodabnia również świat podziemny do naszego - zbiurokratyzowanego, przekupnego i leniwego.Szczerze polecam lekturę każdemu, kto lubi niebanalne książki, tematyką powiązane z mitologią.

Nancy Horowitz Kleinbaum, STOWARZYSZENIE UMARŁYCH POETÓW

Alicja Wiśniowiecka, Publiczne Gimnazjum nr 16 w Białymstoku

Autorką „Stowarzyszenia Umarłych Poetów” jest Nancy Horowitz Kleinbaum, Amerykanka studiująca niegdyś na Northwestern University, obecnie mieszkająca w Mt. Kisco w Stanie Nowy Jork i pracująca dla magazynu „Lifestyle”. Książkę nadmienioną wcześniej napisała na podstawie scenariusza do filmu pod tym samym tytułem. „Stowarzyszenie Umarłych Poetów” - tytuł niecodzienny i jak się okazało-książka o tematyce nader poruszającej. Już pierwsze parę słów przenosi nas w świat prywatnej uczelni dla chłopców, a mianowicie Akademii Weltona. Jest rok 1959 i nadal panują zdecydowanie konserwatywne metody nauczania. Dewizą owej szkoły są słowa: „tradycja, honor, dyscyplina i doskonałość”, które wbrew wszelkim założeniom, nie spełnią samym swoim brzmieniem i definicją misji wychowawczej skierowanej do młodych ludzi. Poznajemy historię i losy grupy chłopców kończących już naukę. W pewnym stopniu można również zaznajomić się z ich nauczycielami, dyrektorem i rodzicami. Każda z postaci ma swój własny cel, odmienny charakter i przeżycia wewnętrzne. Jeden z chłopców stara się zdobyć względy ukochanej, inny realizować swoje marzenia. Cała reszta abiturientów i ich młodszych kolegów jest ukazana z perspektywy grupy i dość powierzchownie opisana, co kieruje uwagę czytelnika na główny wątek powieści oraz ułatwia stawianie sobie najważniejszych pytań dotyczących sytuacji w niej przedstawionych. Choć były to całkowicie odmienne od współczesnych czasy, lwią cześć dylematów i decyzji, z jakimi muszą się zmierzyć bohaterowie utworu, możemy przypisać żyjącym teraz młodzianom i ich rodzicom. Czynnikiem, a w tym przypadku osobą mącącą porządek i nudę dotychczasowego jestestwa uczniów, jest nowo zatrudniony pedagog, a dokładniej nauczyciel języka angielskiego i notabene absolwent tej szkoły. Jego lekcje i sposób myślenia nie należą do szablonowych, czym wzbudza zainteresowanie otoczenia, co też nie zawsze wychodzi mu na dobre. Czas utworu jest krótki, mieści się w przedziale zaledwie jednego semestru szkolnego, co silnie dynamizuje akcję. Książka jest skonstruowana w ten sposób, iż wymaga od nas głębokich przemyśleń, gdzie i ja często łapałam się na szczegółowej analizie poczynań konkretnych osób, lub tego, jak bardzo są one sprzeczne bądź pokrywające się z zasadami stosowanymi przez moją osobę w życiu codziennym. Dzieło to jest skierowane do każdego z nas, jest pięknym przykładem zastosowania zasad godności osobistej i posiadania własnego zdania w odniesieniu do realiów zarówno z końca lat 50- tych XX w., jak i dzisiejszych. Jednym słowem, jest to książka o dużej wartości kulturalnej i moralnej dla czytelnika. Warsztat literacki autorki - znakomity, ponieważ jest ona w stanie, używając prostych słów, odzwierciedlić na przykład wyjątkowo złożone stany emocjonalne lub uzasadnić dane cele i czyny swoich postaci. Narrator nie komentował tego, co się działo, nikomu nie przyganiał, ani nie chwalił, dając odbiorcy pełne prawo do zbudowania, według własnego uznania, hierarchii wartości pokazanej w tym dziele literackim. Publikacja ta wywarła na mnie duże wrażenie i zachęciła do licznych refleksji. W sposób, którego wysokiej klasy psycholog by się nie powstydził, zostały mi przekazane ważne prawdy. Zaznałam również sporej dozy rozrywki, czytając pojawiające się w tej pozycji, humorystyczne opisy i dialogi. Zachęcam, byście sami przeczytali i ocenili, bowiem kierując się maksymą sofistów to „człowiek jest miarą wszechrzeczy”.

Richelle Mead, MAGIA INDYGO

Klaudia Pugacewicz, Publiczne Gimnazjum nr 16 w Białymstoku

Trzecia część wspaniałej opowieści o alchemiczce wypełniającej zadanie, które całkowicie zmienia jej patrzenie na świat. Dawno wydany rozkaz wpasowuje ją w szeregi osób, których nie powinna darzyć jakimkolwiek uczuciem. Jedynym jej obowiązkiem jest strzeżenie ich tajemnicy, tak, aby nie ujrzała ona światła dziennego. Za czym idzie również sprzątanie po nich, jak i niekiedy chronienie ich.Świat morojów i dampirów dla Sydney nie jest już tak ciężki do zniesienia, jak na początku. Jednak wciąż jest alchemiczką, która została nauczona by czuć odrazę, przebywając w towarzystwie wampirów. Ponadto jeden z nich (wampirów) jest w niej szaleńczo zakochany i ukazuje to w każdy możliwy sposób. Jak go odtrącić, skoro sama dobrze wie, że i on nie jest dla niej obojętny? Na to pytanie próbuje znaleźć odpowiedzieć za każdym razem, kiedy prosi go o pomoc związaną z praktykowaniem magii, którą alchemicy uważają za złą i nienaturalną. Ale kiedy zwierzchnicy nic nie wiedzą, nic złego się nie stanie. Aczkolwiek jak połączyć wszystko, kiedy Sydney dowiaduje się, że jej mentorka, podobnie jak ona sama, jest zagrożona ze strony wielce potężniej czarownicy? Dodatkowo sprawa się pogarsza, gdy w końcu udaje się jej odnaleźć tajemniczego i od dawna szukanego Marcusa, który opuścił szeregi alchemików i twierdzi, że zwierzchnicy Sydney mają konszachty z wojownikami światła. Problem rodzi problem, a kłamstwo wzmaga kłamstwo. Czy Sydney wszystko złoży w całość?Kolejna saga- kolejna zachwycająca książka autorstwa R. Mead. Jestem w stanie powiedzieć, że tak jak zwykle obok historii tej literatki nie można przejść obojętnie. Wciąga od pierwszych stron i nie wypuszcza aż do samego końca.Połączenie ze sobą dwóch sag było bardzo dobrym rozwiązaniem, ponieważ mamy możliwość jeszcze raz usłyszeć o bohaterach tak dobrze dla wielu znanych, jak i również zagłębić się w dalsze życie niektórych, ukochanych przez nas postaci o niepowtarzalnych charakterach.Pani Mead jak zawsze przenosi nas w świat, który mimo swojego niebytu, odczuwamy w taki sposób, jakbyśmy to my byli w wykreowanej rzeczywistości, że nie jesteśmy skłonni się z nim rozstać po tak szybkiej, a zarazem wielostronicowej lekturze.Powieść była dla mnie czystą przyjemnością Jak zawsze książka Pani Mead została przeze mnie wręcz przeczytana w ciągu chwili, która wcale się nie dłużyła i oznajmię szczerze, że chętnie powiedziałabym – a szkoda.Jeżeli lubujecie się w powieściach z gatunku fantastyki, to ta książka, jak i również jej wcześniejsze części są publikacjami, które powinny trafić w Wasze ręce, a być może nawet półki. Jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem tej autorki i sądzę, że jej powieść szybko nie zniknie z pamięci osób, które ją zamierzają przeczytać, a wręcz pozostawi tam swój ślad zachwytu. Gorąco polecam!

Hermann Langbein, AUSCHWITZ PRZED SĄDEM

Gabriela Ostaszewska, Publiczne Gimnazjum nr 16 w Białymstoku

Podczas porządkowania starych gazet natknęłam się na miesięcznik "Uważam rze”, a moją uwagę przyciągnął tytuł artykułu "Auschwitz oczami katów”. Zainteresowały mnie fotografie przedstawiające dokładnie posegregowane martwe ciała więźniów w obozie w Oświęcimiu. Pod nimi zamieszczono urywki tekstów, które opisywały wydarzenia z obozu. Rekomendowały one książkę pt. "Auschwitz przed sądem”. Przeczytałam, że jest ona dokumentacją procesu oświęcimskiego we Frankfurcie nad Menem, toczącego się w latach 1963-1965 i została stworzona na podstawie zeznań świadków żyjących podczas II wojny światowej w obozie pracy i oskarżonych SS-manów. Aby dowiedzieć się więcej na temat tych wydarzeń, postanowiłam natychmiast zakupić książkę. Jej autorem jest Hermann Langbein, Austriak, również więziony przez Niemców w obozach Dachau, Auschwitz, później Neuengamme. Po wojnie został współtwórcą Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego zajmującego się informowaniem o historii obozu oraz walką z antysemityzmem, rasizmem i Holokaustem. W książce autor przedstawia czytelnikowi tok postępowania procesu sądowego, skupiając się na najważniejszych, jego zdaniem, zeznaniach i wzruszających przeżyciach świadków. Ukazuje tragedie osób, których rodziny zginęły w obozie w wyniku katuszy. Dużą uwagę skupia na zdaniach wypowiadanych przez samych oskarżonych SS-manów, którzy podczas wojny oddali się całkowicie nieludzkiej pracy. Poznajemy ich poglądy na ten temat, dowiadujemy się, dlaczego nie powstrzymali się przed wielkimi zbrodniami, z jakiego powodu mordowanie sprawiało im mnóstwo przyjemności, czy przyznali się do swojej winy, i w końcu-czy kiedykolwiek wzbudzili żal za swoje czyny. W kilku fragmentach książki zamieszczone zeznania zbrodniarzy tworzą obraz przedstawiający ich warunki życia codziennego, także po godzinach "pracy” w domu rodzinnym. Oprócz tego Langbein wzbogacił swój dokument o wykaz osób biorących udział w procesie, indeks osobowy, fotografie oskarżonych, informacje dotyczące postanowień końcowych sądu i ostatecznych wyroków, jak również zdjęcia z planami obozu Auschwitz-Birkenau. Ponadto dołączył słownik, w którym objaśnił wszystkie terminy niemieckojęzyczne wykorzystywane w obozie. Autor znakomicie połączył w spójną całość zeznania zarówno świadków, jak i oskarżonych, dzięki temu książkę czyta się szybko bez względu na to, że liczy ona ponad siedemset stron. Podoba mi się to, że przy każdej nowo pojawiającej się postaci dopisana została adnotacja zawierająca jej krótki życiorys. Dzięki tej lekturze zrozumiałam problematykę Holokaustu, nabrałam większego szacunku do ludzi, bez względu na religię jaką wyznają, czy pochodzenie. Wzbudziła we mnie współczucie i empatię. Cieszę się, że sięgnęłam po tę dokumentację. Oprócz niezwykłych emocji, wzbogaciłam wiedzę o historii, która jest, moim zdaniem, niezbędna. Nie można zapominać o tym, co się zdarzyło, ani wmawiać ludziom, że opisane wydarzenia nie miały nigdy miejsca. W życiu codziennym spotykamy się z ludźmi nieprzejmującymi się tym, co się kiedyś wydarzyło. Wielu ludzi z otoczenia często wyśmiewa naród żydowski, często słyszy się nieprzyjemne żarty kierowane pod ich adresem. Nie wyrabiają własnego zdania, tylko powtarzają słowa pogardy usłyszane od osób niemających pojęcia o historii. Najczęściej możemy to zaobserwować w środowisku młodzieżowym. Aby zmienić tok ich myślenia, dobrze by było, by sięgnęli po ten poruszający dokument. Polecam go również dorosłym, aby dowiedzieli się czegoś interesującego, nowego, co ich poruszy.Podsumowując, "Auschwitz przed sądem” Hermanna Langbeina uważam za pełnowartościowe dzieło. Uszlachetnia ono człowieka i sprawia, że potrafi odróżnić dobro od zła, zastanowić się głęboko nad darem, jakim jest życie. Na zawsze zmienia serce czytelnika.

Archiwum aktualności